niedziela, 14 kwietnia 2013

"DON'T READ, DEAD INSIDE!"

     2 kwietnia był ostatni, szesnasty odcinek trzeciej serii mojego ulubionego serialu The Walking Dead. Od tamtego czasu jeszcze jedną nogą jestem w klimacie apokaliptycznego świata wypełnionego po brzegi zombiakami. O czym więc jest ten serial, skoro na mnie tak podziałał?

    Głównym bohaterem The Walking Dead (lub po naszemu: Żywych trupów) jest były zastępca szeryfa Rick Grimes, którego wybudzenie się ze śpiączki po postrzale, rozpoczyna pierwszy odcinek serialu. Wkrótce Rick, przemierzając opuszczoną Atlantę znajduje grupę ocalałych gdzie odnajduje to co dla niego najcenniejsze - swojego syna oraz żonę. Wtedy też poznajemy kolejnych bohaterów serialu, przyszłych wrogów bądź przyjaciół policjanta. Wśród nich jest m.in. zmagająca się z depresją Andrea, znający się na myśliwskim fachu Daryl, czy młody Koreańczyk Glenn. Serial TWD głównie jest opowieścią o walce o przetrwanie tej grupy w świecie otoczonym przez żywych-umarłych.


    Zombie, nazywane również szwendaczami, wędrują po ulicach, lasach, polach jedynie w jednym celu: poszukują świeżego jedzenia, a jak wiadomo nic innego nie smakuje lepiej jak ludzkie mięso. Po ugryzieniu przez szwendacza, ofiara umiera po czym sama przemienia się w niemyślącą i żądną jedynie pokarmu kreaturę. Brnąc dalej w kolejne odcinki The Walking Dead odwiedzamy, razem z grupą naszych śmiałków, nowe lokacje takie jak: laboratorium, farmę czy więzienie a zombie zawsze nam będą towarzyszyć. Twórcy jednak nie nadali serialowi cech typowych dla filmów kina akcji. Zombie i krwawa walka z nimi, schodzą na drugi plan a to relacje międzyludzkie zostają coraz bardziej uwypuklane. Coraz więcej pojawia się konfliktów między samymi ludźmi, gdzie jest już trudniej określić czy nowo spotkana przez bohaterów osoba, ma wobec nich czyste intencje. W świecie apokalipsy każdy chce wyjść na swoje, każdy pragnie bezpieczeństwa dla siebie i bliskich i na pewno, każdy tęskni za normalnością jaka funkcjonowała przed epidemią.

    Pisząc o The Walking Dead popełniłbym grzech śmiertelny, gdybym nie wspomniał o pierwowzorze, czyli komiksie pod tym samym tytułem (u nas można zakupić w polskiej wersji jako: Żywe trupy) autorstwa Roberta Kirkmana. W jednej z wypowiedzi autor wyjaśnił czym się kieruje pisząc kolejne tomy tej świetnie sprzedającej się serii. Kirkmanowi bowiem zależy na ludziach: ich przemianach wynikających z nieustannej walki o przetrwanie, ich relacjach i staraniach o utrzymanie człowieczeństwa i wartości moralnych, czy  obserwacji ich różnych typów zachowań w sytuacjach ekstremalnych. Podobnym tropem idą więc twórcy serialu, przez co raczej nie będziemy chować się pod kołdrę z przerażenia, lecz bardziej zaciskać kciuki w napięciu aby jednemu z naszych ulubionych bohaterów nic się nie stało... A gwarantuję, że szybko można swojego faworyta w tej dość urozmaiconej grupie, znaleźć.

   The Walking Dead zaistniało w naszej kulturze (należy dodać, że serial także znacznie przyczynił się do popularyzacji tematyki zombie w ostatnich latach), nie tylko w formie komiksowej czy telewizyjnej ale także jako gra komputerowa. Do tej pory powstały dwa dzieła: gra przygodowa z komiksową grafiką oraz FPS z elementami skradanki, opowiadający historię braci Dixonów, jeszcze zanim spotkali Ricka Grimesa. Dla fanów TWD na pewno obie pozycje są obowiązkowe. I ja również zasmakowałem w klimatach obu gier i może w niedalekiej przyszłości się o ich zrecenzowanie pokuszę.

   Mój wpis jest i tak już strasznie długi a jestem świadom, że i tak nie napisałem tego wszystkiego o czym planowałem napisać w sprawie uniwersum TWD. Już w samej końcówce mojej recenzji tylko wspomnę o fantastycznej muzyce, której twórcą jest Bear McCreary i na nią warto zwrócić szczególnie uwagę w trzecim sezonie oraz piosenkach puszczanych tuż przed napisami końcowymi. Właściwie ten zabieg, twórcy zaczęli stosować od drugiego sezonu, co według mnie wyszło serialowi na dobre. Gitarowe utwory niekiedy przypominające muzykę country oraz postura Ricka Grimesa: kowboja - ostatniego sprawiedliwego, nadały serialowy świetny westernowy klimat. Ciężko mi pisać o muzyce, lepiej jej posłuchać:




A serial polecam bardzo gorąco :) Pozdrawiam
Arturo