niedziela, 4 maja 2014

"Mother should I build a wall?"

   Są filmy po obejrzeniu których koniecznie muszę coś napisać. Mają one bowiem w sobie albo wyjątkowy przekaz bądź wywołują tyle emocji, że nie potrafię uciszyć swoich pisarskich zapędów i po prostu muszę coś na ich temat naskrobać. Takim filmem jest na pewno "Z dystansu".
   Adrien Brody, znany z fenomenalnej roli w  "Pianiście" czy jeszcze świeżutkiego "The Grand Budapest Hotel"  tym razem gra nauczyciela, Henry'ego Barthesa. Jest on samotnikiem, będąc dzieckiem doświadczył tragedii która miała wpływ na jego obecne życie. Henry ma problem z przywiązywaniem się do ludzi. Symbolizuje to jego praca, ponieważ jest w ciągłym ruchu i jeździ po różnych szkołach zastępując na pewien dłuższy okres chorych nauczycieli. Tym razem trafia do cieszącej się złą sławą placówki dla trudnej młodzieży. Tam jego zdolności pedagogiczne jak i pielęgnowane przez lata wewnętrzne mechanizmy obronne zostaną wystawione na poważną próbę.
  "Z odzysku" zostało wyreżyserowane przez Tony'ego Kaye'a, którego talent mogliśmy podziwiać w świetnym "Więźniu nienawiści". W "Detachment" Kaye w przeróżny sposób ukazuje emocje jakie przeżywają bohaterowie filmu. Ciekawym zabiegiem jest stosowanie animacji rysunków namalowanych kredą na szkolnej tablicy czy urywkowe scenki pokazujące matkę Barthesa przewijające się przez cały film, które ukazują jak ważne było dla niego dzieciństwo i jak dużo w nim stracił. Należy wspomnieć, że przez ten  ponad półtorej godzinny seans będziemy nieustannie karmieni depresyjnym klimatem a towarzyszyć temu będzie smutna, fortepianowa muzyka.

   Film dobija nas już w trakcie samego oglądania. Ciągle widzimy twarz zmęczonego nieustannym cierpieniem Adriena Brody'ego, niemogącego znaleźć drogi do samego siebie i do zbudowania głębszej relacji z drugim człowiekiem. Kolejno bezradni nauczyciele, którzy nie tylko nie potrafią podnieść poziomu nauczania w liceum lecz borykają się ze swoimi problemami a także sama młodzież, wydająca się być zepsuta i skażona. Brody'emu w walce o przyszłość tych młodych ludzi towarzyszą m.in Lucy Liu czy James Caan. Drugi plan więc został solidnie zaopatrzony w utalentowanych aktorów, każdy będzie mieć swoje pięć minut w filmie, choć wątki niektórych nie będą ściśle powiązane z historią Barthesa. Raczej będą służyć pokazaniu jak kiepska atmosfera panuje w szkole. A trochę szkoda bo wydaje się, jakby postacie zasilające grono pedagogiczne mogły pojawić się tylko na chwilę, rzucić krótkie zdanie po czym znów zniknąć. Z drugiej strony jednak myślę, że może to był celowy zabieg scenarzysty mający ukazać nikłe relacje głównego bohatera z innymi współpracownikami.
  Oprócz tego "Detachment" uderza realizmem, co reżyser pokazuje przez postać nieletniej prostytutki Ericki czy jednej z uczennic Meredith. Dopełnia go genialna gra Brody'ego, któremu naprawdę zaczynamy współczuć. W filmie zawarte jest wiele ciekawych spostrzeżeń, np. teoria Barthesa zachęcająca uczniów do czytania czy dokumentalizowane wypowiedzi innych nauczycieli czy głównego bohatera na temat blasków i cieni pracy z młodymi ludźmi.
  Kino głębsze, realistyczne i smutne. Wywołuje mnóstwo emocji. Na pewno nie każdemu polecę "Z dystansu", ponieważ widzowie mają różne potrzeby i oczekiwania wobec kina i nie każdemu depresyjny klimat na ekranie odpowiada. Z pewnością film nie urzeknie tych, którzy do sztuki mają dystans.


9/10