piątek, 22 maja 2015

"I don't have friends, I got family"

     Wreszcie się doczekałem. Siódma część Fast & Furious już za mną. Choć wiem, że nie warto mieć oczekiwań wobec czegokolwiek, ciężko było się ich wyzbyć oglądając smakowite zapowiedzi filmu. Tym bardziej moją ciekawość budził sposób w jaki  twórcy poradzili sobie z dograniem scen z udziałem Paula Walkera, który zginął w wypadku samochodowym w międzyczasie kręcenia zdjęć.
     Fabuła siódemki jest powiązana bezpośrednio z jej poprzedniczką. Na Rodzinę Dominica Toretto zaczyna polować były żołnierz do zadań specjalnych Deckard Shaw, brat Owena, głównego antagonisty z Furious 6. Dla Rodziny będzie to nie lada wyzwanie gdyż Deckard jest chodzącą maszyną do zabijania o czym się przekonamy już od pierwszej sceny. Możliwość dopadnięcia Shawa oferuje szef tajnych służb Pan Nikt w zamian za pomoc w odnalezieniu skradzionego przez gangsterów Oka Boga, czyli specjalnego oprogramowania umożliwiającego inwigilowanie wszystkich ludzi za pomocą urządzeń elektronicznych. Naszą ulubioną grupę czeka więc długa wyprawa przez Kaukaz a nawet Dubaj aż do finalnej konfrontacji na ulicach Los Angeles.
     Część siódma jest najdłuższa z całej serii a to z powodu ogromu akcji jaką jesteśmy uraczeni. Mamy fantastyczne sceny walki z udziałem Jasona Stathama, który jak wiadomo, jest  specjalistą w dziedzinie kina akcji. Bijatykom niekiedy towarzyszy ciekawa praca kamery, co uświadczymy np. podczas konfrontacji Shawa z agentem Hobbsem. Ponadto Toretto i spółka gdzie się nie pojawią sieją zamęt i zniszczenie  a to wszystko przez stąpającego im po piętach Deckarda Shawa. Zdaje się, że rola bezwzględnego mściciela była specjalnie napisana pod Jasona Stathama, który choć rzadko gra "tego złego", tym razem zrobił to znakomicie. Kilkakrotnie Deckard wzbudził we mnie obawę, czy Rodzina poradzi sobie z kimś tak szalonym. No i nie zapominajmy o humorystycznych dialogach z udziałem Tyrese'a Gibsona, które stały się już pewną wizytówką serii.
    Osobą odpowiedzialną za scenariusz jest Chris Morgan, którego niektórzy winią za trzecią część Szybkich i wściekłych, czyli Tokio Drift. Morgan jednak się wybronił i sprytnie nawiązał do filmu, który pozornie niewiele miał wspólnego z resztą serii. Tak też przez chwilę w Furious 7 zobaczymy Lucasa Blacka, który według plotek jest wiązany z większą rolą w ósmej części Szybkich i wściekłych. Ale o tym czy się pojawi dowiemy się dopiero w 2017 roku. Podobnie sytuacja dotyczy młodszych braci Paula Walkera, Caleba i Cobba, którzy naprzemiennie zastępowali zmarłego brata w kilkunastu scenach. Twórcy następnie komputerowo nałożyli twarz Paula na odgrywaną przez braci Walkerów postać a także wykorzystali scenki i ujęcia z udziałem Paula, z poprzednich części. Kilkakrotnie próbowałem zgadywać w której scenie faktycznie grał Paul, a w której któryś z jego braci ale niestety nie udało mi się przyłapać twórców na błędzie.
    Szybcy i wściekli 7 choć trwa niecałe 2,5 godziny jednak nie wymusza na nas zerkania na zegarek. Kiedy chwilami odnosiłem wrażenie, że akcji i wybuchów jest już za dużo, w tym momencie film zwalniał. Gdybym miał się do czegoś przyczepić to jedynie do samej postaci Shawa, który wydawał się być nieśmiertelny i nieczuły na jakikolwiek ból. Już od lat wiadomo, że twórcy Szybkich i wściekłych mają w poważaniu prawa fizyki i biologii ale jednak, moim zdaniem, trochę przesadzili z tą nietykalnością Deckharda. Kolejną rzeczą, która mnie zastanawia jest to czy Chris Morgan podoła przy tworzeniu kolejnej części ponieważ poprzeczka została postawiona naprawdę wysoko. Nie wiem czy po czołgu, helikopterze i uzbrojonym w maszynowe działka autobusie da się coś jeszcze wymyślić. A może dostaniemy powrót do korzeni i będzie więcej wyścigów niż pościgów? Póki co trzeba czekać.
    Na koniec muszę koniecznie wspomnieć o samym przesłaniu i  końcówce filmu. Dom Toretto podkreśla ważność posiadania rodziny a ja słysząc takie słowa zaczynam się zastanawiać czy kino sensacyjne nie idzie przypadkiem w nowym kierunku? Kierunku gdzie John Rambo w chwilach odpoczynku od mordowania na wojnie opiekuje się dziećmi a Terminator przerywa poszukiwania Sarah O'Connor aby przeprowadzić bezpiecznie staruszkę przez jezdnię? Może i przesadzam, ale widok twardziela potrafiącego czule zaopiekować się bliskimi nie dość, że umacnia pewien trend w kulturze to i odzwierciedla zmiany zachodzące w roli współczesnego mężczyzny, który już nie musi ciągle polować i walczyć. Takim mężczyzną, żyjącym pełnią życia, odważnym ale i kochającym był na pewno Paul Walker, któremu film Szybcy i wściekli 7 został dedykowany. Przejmująca końcówka filmu Was emocjonalnie zmiażdży a towarzyszyć temu będzie wzruszająca piosenka Wiz Khalifa i Charliego Putha "See you again", która bezpośrednio odnosi się do ciepłych relacji aktorów z ekipy Fast & Furious poza planem filmowym.
Jako fan serii całkowicie zdaję sobie sprawę, że będzie to stronnicza ocena: 9/10