No to jedziem... Swoją drogą ciekawe jak długo... Mam ogromną nadzieję, że podejmę walkę z lenistwem i zniechęceniem, i będę (ar)TU(ditu) pisać regularnie. Wytrwałość jest jak masa mięśniowa: sama się nie zrobi :)
Mówię od razu, że zagorzałym fanem Star Wars nie jestem - co możecie pomyśleć patrząc na tytuł bloga. No cóż, starą Trylogię Lucasa kiedyś widziałem i postanowiłem zapożyczyć sobie nazwę tego małego śmiesznego robocika R2-D2, ponieważ w wymowie baaaardzo kojarzy mi się z moim imieniem. Chyba lepiej brzmi niż używane kiedyś przeze mnie: arturowo.
Teraz jednak nasuwa się pytanie takie: po co ten blog?
Otóż, chciałem stworzyć sobie kącik do przemyśleń, gdzie będę wrzucać różne linki, swoje wypociny w postaci recenzji i tekstów, oraz tego co mi do głowy wpadnie. Ot, po prostu takie miejsce moich zainteresowań, taki mój mały świat, którym chciałbym się z kimś podzielić. Czasem nachodzi mnie ochota na refleksje nad przeróżnymi tematami, a wiadomo jak to jest z zasadą wszystkich pisarzy/scenarzystów itp. : czego nie ma na kartce to nie istnieje. Jest spore ryzyko, że z głowy jakaś oryginalna myśl wyleci a szkoda bo i można by kiedyś dostać za nią Pulitzera... albo dwa.
Okey, okey, na razie uszczęśliwi mnie choć jeden czytelnik tego bloga, który będzie śledził moje posty i z utęsknieniem czekał na kolejne :) Może to będziesz Ty, Drogi Czytelniku?
Pozdrawiam (i mam ogromniejszą nadzieję niż na samym początku tego postu, że nie przynudzałem)
POWODZENIA! Mam nadzieję, że zostaniesz tu na dłużej :)
OdpowiedzUsuńJa też :)Dziękuję ;)
OdpowiedzUsuń