piątek, 7 lutego 2014

FREEEDOOOM!!

   LUDZIE, LUDZIE STAŁO SIĘ!!! WRESZCIE UPRAGNIONY FREEDOM!!!

  Ogłaszam wszem i wobec: KONIEC SESJI
Ogłaszam też swoje postanowienia na okres ferii zimowych. Nie będzie to żadna wycieczka do Azerbejdżanu ani wyprawa na Kilimandżaro, no ale od czegoś trzeba zacząć. Mam oczywiście zamiar ciągle Tu pisać (niestety), nadrobić ogromne zaległości książkowe, dalej Dexter, dalej filmy, dalej muzyka i (też niestety) dalej praca. Największym dla mnie sukcesem będzie jednak to pierwsze osiągnięcie, czyli powrót do literatury, bo w dobie Facebooka i tego jak działa na mnie ten serwis, oderwanie się od monitora będzie nie lada wyzwaniem. A można przecież jeszcze pobiegać, poćwiczyć, posprzątać i dokonać wielu innych czynności zaczynających się na literkę "p" zamiast ślęczeć przed laptopem. Myślę że moja deklaracja na blogu, zwłaszcza ujawniona przed Wami zmotywuje mnie do działania. Trzymajcie kciuki ;)

   Chciałbym jeszcze pochwalić się swoimi osiągnięciami "wtrakciesesyjnymi". Pozwolę je sobie wymienić w kilku punktach:
1. Najważniejsze: uruchomiłem ponownie bloga, ożył niczym Frankenstein: IT'S ALIVE, OH MY GOD!! IT'S ALIVE!!!!! :D Szczerze wątpiłem, że kiedyś ten dzień nastąpi, byłem raczej pewien, że się poddam i sobie daruję. A tu jednak wróciłem do pisania mimo że dopiero po upływie około dziesięciu miesięcy. W trakcie tych długich miesięcy wielokrotnie miałem "nawroty" chęci kontynuacji pisania, jednak coś mnie powstrzymywało... Wystarczył jednak odpowiedni bodziec, motywator, pomysł i TADAM!
2. Przesłuchałem całą płytkę "The Wall" Pink Floydów, podczas robienia jednej z prezentacji na zaliczenie. Zaległości niestety mam też w muzyce.
a) do tego dochodzi kilka płytek Stereophonics i Placebo
b) i do tego dochodzi zapoznanie się z Brucem Springsteenem (świetny muzyk i polecam jego najnowszy album "High Hopes")
c) i jeszcze do tego dojdzie twórczość Briana Eno
3. Dwa i pół sezonu Dextera. Może się pokuszę o recenzję.
4. Obejrzałem pięć filmów, z czego trzy zrecenzowałem.

To wszystko w czasie około trzech tygodni. Może dla jednych to mało, dla mnie to naprawdę sporo bo w między czasie godziłem swoje pasje i naukę z pracą, i życiem towarzyskim (które i tak sporo ucierpiało)


Aż się chce zanudzić razem z Vedderem: "ooo I'm still alive" :)
Bajo!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz