Dawno, dawno temu a właściwie za czasów średniowiecza gdy mężczyzna (a właściwie rycerz) chciał udowodnić pani swego serca odwagę, honor i poświęcenie, brał udział w turniejach na śmierć i życie, wyruszał na wojnę czy wyprawy krzyżowe a w ostateczności przyłączał się do niebezpiecznych polowań na niedźwiedzie czy dziki. Czasy się zmieniły. Jak to mówią: wszystko ruszyło do przodu, pojedynki na miecze okryła szara przeszłość bo oto wynaleziono broń palną. Strzelaniny rewolwerowców w samo południe czy arystokratów na dworach stały się codziennością. Z biegiem lat już wystarczyły zwykłe gołe pięści (chociaż kastety, kije baseballowe później też stały się mile widziane). Ale i rywalizacja o to który klub piłkarski jest lepszy także staje się przeżytkiem. Teraz wszelkie spory będziemy rozwiązywać za pomocą alkoholu. :)Otóż wszystko zaczęło się w Kanadzie.To tam w miejscowościach Niagara Falls i Thorold pojawiły się pierwsze internetowe wyzwania. Są to filmiki przedstawiające młodych ludzi, najczęściej studentów wypijających piwo jednym haustem, będące zwieńczeniem wcześniejszych szalonych wyczynów typu: pływania w lodowatej wodzie, publicznego tańczenia czy tarzania się w śniegu. Oczywiście w samej bieliźnie, żeby nie było zbyt nudno. Po dokonaniu artystycznego dzieła i spożyciu ulubionego studenckiego trunku dochodzi do nominacji następnych trzech osób, które mają podnieść rękawice. W przeciwnym razie muszą "za karę" postawić kratę browarów oraz stracą honor w internetowej rzeczywistości (utrata znajomych na Facebooku?). Wyzwanie trzeba podjąć w ciągu dwudziestu czterech godzin, nagrać filmik, wrzucić go na Facebooka i rozprzestrzenić dalej nakładając to zadanie kolejnym znajomym. Faktem jest, że misja ta wymaga nie lada kreatywności, bo pomysły młodych Kanadyjczyków są niekiedy zaskakujące.
Nie pisałbym o tym gdyby ta moda nie przybyła do naszego kraju. Jednak młodzi Polacy skupili się jedynie na samym delektowaniu się piwem pomijając już to z czego zachodni rówieśnicy zasłynęli na całym świecie. I tu, jak to bywa z każdym nowym zjawiskiem zdania są podzielone. Z jednej strony mamy krytykantów, którzy uważają piwne wyzwanie za efekt debilizmu a może i nawet patologii. Z drugiej strony mamy entuzjastów "publicznego" picia piwa (najczęściej są to sami uczestnicy), którzy tłumaczą, że to jedynie zwykła zabawa i szaleńczy wybryk młodości.
Ci pierwsi, mają dość solidne argumenty. Zwłaszcza gdy spojrzymy szerzej na nasze społeczeństwo, na poziomy uczelni, studenckie życie, a jeszcze dalej na słynną w Polsce chorobę alkoholową, rozwój programów terapeutycznych dla uzależnionych i współuzależnionych. Krytykujący komentatorzy uważają piwne przedsięwzięcie za przejaw idiotyzmu czy upadającej moralności wśród społeczeństwa, co wynika z papki jaką karmią nas media i programy telewizyjne, które biją się między sobą o popularność jedynie obniżając swój poziom. Niestety też wśród opinii znajdziemy pełno przekleństw wobec uczestników filmików, do czego już powinnyśmy (także niestety) być przyzwyczajeni w internetowym świecie.
Piwne wyzwania to z pewnością trend, jak najnowszy smartfon, ustawianie zdjęcia żyrafy jako zdjęcia profilowego, czy posiadanie konta na Naszej Klasie. Prawda jest taka, że jak każde z powyższych zjawisk minie, bo muszę przyznać, że już zapomniałem o żyrafach czy portalu Nasza Klasa. Za pół roku po piwnej rywalizacji zostaną jedynie filmiki w internecie, dla jednych będące powodem do dumy i miłych wspomnień, dla drugich wstydu bądź porażki. Sądzę, że każdy jest dorosły i każdy odpowiada za siebie, nawet za to w jaki sposób wyraża siebie w świecie wirtualnym. Niektórzy wybierają inne drogi, na przykład pisanie bloga :)
Kończąc chciałbym też zwrócić uwagę na to, że zjawiska, które okrążają cały świat i przyjmują się w wielu miejscach na ziemi świadczą o tym jak ten świat wygląda. Jeżeli kręci nas chwalenie się wypiciem piwa za jednym zamachem, to znaczy, że alkohol jest jednak dla naszego społeczeństwa bardzo istotny. Wiem, tym twierdzeniem Ameryki nie odkryłem, ale nie rozumiem krytyków, którzy się dziwią, że takie a nie inne pomysły się u nas przyjmują. Musimy przyznać się, że takie mamy priorytety. Zmienić je możemy my sami, ale pytania jakie mi się nasuwają dotyczą naszych chęci do zmian, skoro jest tak źle, brudno i niemoralnie, to czy chcemy ruszać z miejsca? Co też powinniśmy zrobić by zacząć budować? Może najpierw zaakceptujmy wady naszego społeczeństwa, nie krytykując go bo to i tak niczego dobrego nie daje, ale niczym dobry rodzic popatrzeć na nie z miłością i pogłaskać w te skaleczone miejsca, których i tak szybko nie wygoimy?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz