wtorek, 19 marca 2013

"The moon" i fenomen Jobsa.

   Disney Pixar zadziwia mnie swoimi filmami animowanymi. Nie mówię tu o tych pełnometrażowych, które w większości są genialne, ale też kilkuminutowych, zawierających w sobie najczęściej nie banalną historię oraz mnóstwo uroku.
  Dziękuję Niebiosom za Steve'a Jobsa, który stworzył Pixar Studios w czasie osobistego kryzysu. W 1985 roku Jobs został zwolniony z firmy Apple, którą sam założył. Było to dla niego oczywistym szokiem, bowiem Apple było całym jego życiem, które nagle został zmuszony porzucić. Fenomenalne w tym człowieku jest to, że nie przestał być kreatywnym, nie poddał się i rok później po incydencie w Apple, wykupił małe studio animacji komputerowej, które spłodziło w 1995 fenomenalną bajkę ale również i kamień milowy w dziejach filmów animowanych: "Toy Story". Po sukcesie Pixara Jobs powrócił do Apple'a, a w 1997 roku stał się jej prezesem.
  Bardzo inspiruje mnie ta historia z życia Jobsa, który swoją porażkę obrócił w ogromny sukces. Dziś Pixar należy do The Walt Disney Company i ciągle tworzy coraz to nowe animacje. Możliwe, że skuszę się o zrecenzowanie kilku z nich, np. wspomnianego już wcześniej "Toy Story", które doczekało się trylogii, "Potworów i Spółka" (2 część tego roku!) czy uwielbianych przeze mnie "Aut".
  W swoim dorobku Disney Pixar ma także filmy krótkometrażowe i oto ostatni ich dzieło "The moon":


   Krótkie ale bardzo treściwe i piękne. Główną cechą Pixara jest przekaz jaki umieszcza w swych bajkach, które myślę że nie są tylko dla dzieci... Mają w sobie niekiedy dużo mądrości, humoru a także ciepła. Twórcy z Pixara potrafią mówić o dorosłym życiu w sposób przystępny dla dzieci. Również za to cenię sobie wszelkie ich produkcje.

2 komentarze:

  1. to jest cudowne! dzięki :)
    filmy krótkometrażowe ogólnie są rewelacyjne, jakiś czas temu przypadkiem trafiłam na taki trailer (bo "Waits" leciał w tle) http://www.youtube.com/watch?v=ZTlP-ReEoQ0 i automatycznie poszłam dalej http://www.youtube.com/watch?v=6OY1EXZt4ok :))
    PS. Dawaj Artek, pisz więcej!

    OdpowiedzUsuń