A Szkoci tymczasem śpiewają w najlepsze. I właśnie dla nich jestem pełen podziwu. Nas, Polaków na Stadionie Narodowym było ponad 41 tysi. Szkotów tylko jeden sektor i ciągle ich słychać. Piękne przyśpiewki (od razu mi się kojarzyły z atmosferą Ligi Angielskiej), ciągle gdzieś w tle bębny, ciągle jakieś kobzy albo klaskanie. Pozytywne nastawienie i w dodatku wszyscy kibice w charakterystycznych kiltach. Wybitne jednostki nawet w samych kiltach. Ewidentnie liczy się dla nich dobra zabawa. A my? Było nas cały stadion a jedyne co potrafiliśmy zaśpiewać to: "Polska, Polska". Czyżby nam brakowało przyśpiewek? Mi akurat bardzo brakowało bo miałem niewyobrażalną ochotę zedrzeć sobie gardło. Może napiszmy kilka wersów, proste rymy, nic skomplikowanego grunt żeby z klimatem i bojowym przekazem. Bo takiej anemii na stadionie dawno nie widziałem. Fala meksykańska zaczynała się z inicjatywy kilku pijanych kolesi, którzy siedzieli przed nami i po kilku próbach jakoś udało im się zarazić (prawie) cały stadion. Każdy w końcu nuci sobie co chce; na komendę "wszyscy wstają i śpiewają" wszyscy wstajemy po czym nikt nie śpiewa (Szkotów tu nie wliczam), brakuje GRUPY ludzi, która by wzięła odpowiedzialność za atmosferę na Stadionie Narodowym i wymogła na tych kilkudziesięciu tysiącach WSPÓLNE dopingowanie. Dla mnie - to jest jedna wielka tragedia.
A potem wspólny marsz Mostem Poniatowskiego, wśród nas Szkoci, wszystko w przyjaznej atmosferze. Niektórzy robili sobie z nimi zdjęcia, niektórzy przypomnieli sobie wszystkie przyśpiewki, których brakło na stadionie i bardzo chcieli się tym podzielić z resztą, śpiewając na całe gardło.
Zdecydowanie brakuje nam atmosfery na Narodowym. Niestety PZPN walczy z kibolami, w taki sposób, że cierpią na tym grupy a nie awanturnicze jednostki. A tymczasem większe ciarki przy odsłuchiwaniu Mazurka Dąbrowskiego przeżyłem oglądając ten filmik, niż będąc w środę wśród OGROMNEJ grupy kibiców.
A potem wspólny marsz Mostem Poniatowskiego, wśród nas Szkoci, wszystko w przyjaznej atmosferze. Niektórzy robili sobie z nimi zdjęcia, niektórzy przypomnieli sobie wszystkie przyśpiewki, których brakło na stadionie i bardzo chcieli się tym podzielić z resztą, śpiewając na całe gardło.
Zdecydowanie brakuje nam atmosfery na Narodowym. Niestety PZPN walczy z kibolami, w taki sposób, że cierpią na tym grupy a nie awanturnicze jednostki. A tymczasem większe ciarki przy odsłuchiwaniu Mazurka Dąbrowskiego przeżyłem oglądając ten filmik, niż będąc w środę wśród OGROMNEJ grupy kibiców.
Swoją drogą sam spiker stadionowy również był strasznie drętwy. I tak dla przypomnienia, jak powinien wyglądać prawdziwy doping:
Miłego kibicowania. Bajo!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz