wtorek, 1 kwietnia 2014

Buuuraaaki!

  Tak jak obiecałem rok temu opisując koncert akustyczny Tymoteusza tak teraz wypełniam swój pisarski obowiązek i przedstawiam Wam: LUXTORPEDĘ! Z racji premiery ich trzeciej płyty zatytułowanej dość nietypowo: "A morał tej historii mógłby być taki, mimo, że cukrowe, to jednak buraki", muszę koniecznie napisać kilka słów na temat swoje ulubionego polskiego bandu.
  Zespół wydał swój pierwszy album zatytułowany "Luxtorpeda" w roku 2011 i po kilku miesiącach a zwłaszcza występie na Woodstocku 2011, gdzie ludzie poznali, że: "przecież tam śpiewa Litza z Acid Drinkers! O ja pier..!" - osiągnął komercyjny sukces. Sukces na tyle duży, że równy rok po wydaniu pierwszego krążka wyszedł album "Robaki", który umocnił pozycję Luxtorpedy w świecie polskiego rocka. Jednak nie samą osobą Litzy Luxi zawdzięczają sławę. Do tego przyczyniły się niezwykłe (ale często dość ciężkie) gitarowe riffy, ciekawe połączenie metalu (krzyki Litzy) z hip hopem (II wokal w wykonaniu Hansa z grupy 52 Dębiec), ciężka praca i talent reszty muzyków i najważniejsze: TEKSTY.
  Teksty Luxtorpedy często dotyczą rzeczy poważnych jak odnalezienia swojej tożsamości, relacji z drugim człowiekiem czy obnażaniu swoich złych stron przed samym sobą. Sam Litza wielokrotnie w wywiadach wspominał, że wcale nie opłacało by mu się jeździć po całej Polsce śpiewając, że kocha Jolę, albo jej czarne oczy. Jak już śpiewać to o czymś solidnym. I właśnie dzięki temu często jesteśmy  masakrowani szczerością tekstów, jakimi nas obdarowują obaj artyści. Do tych "mocniejszych" kawałków z pewnością zaliczymy: "Od zera", poszukiwanie Boga w "Gdzie Ty jesteś?" czy z ostatniej płyty "Nieobecny nieznajomy" opisujący przykre relacje z ojcem. Będąc na jednym z koncertów jeszcze gdy utwory z trzeciej płyty nie były tak dostępne, przy graniu "Nieobecnego..." zaobserwowałem, że publiczność zamarła na pięć minut, a ja razem z nimi. Najciekawszy jest w tym wszystkim fakt, że  grono fanów Luxtorpedy w 80% tworzą ludzie naprawdę młodzi, którzy zaczynają szukać swojego "ja" w dzisiejszym świecie. Luxi więc mają na sobie ogromny ciężar związany z wpływem na takich fanów i co najważniejsze ciągle dają radę go dźwigać. Muszą też pamiętać, że to przez muzykę najłatwiej wpłynąć na drugiego człowieka. I dlatego pomimo poruszania trudnych kwestii otrzymujemy w ich tekstach dużo nadziei oraz wiary w tę lepszą część samego siebie, w tego lepszego wilka.

   W skład zespołu oprócz wspomnianych wcześniej Hansa i Litzy wchodzą doświadczeni muzycy, którzy już nie jedno przeżyli w innych grupach. Więc przy perkusji zasiada Tomek Krzyżanowski "Krzyżyk", drugim gitarzystą jest Robert Drężek "Drężmak" a na basie zwany inaczej Doktorem Kmietą - Krzysztof Kmiecik. Część z nich znała się już z wcześniejszej działalności w 2tm2,3,  bądź Armii. W trakcie budowy zespołu na samym końcu do grupy dołączył Przemysław Frencel, który stworzył z Litzą niezwykły duet wokalny. Ku zaskoczeniu wszystkich Hans odnalazł się bardzo dobrze w muzyce rockowej a słyszane w tle gitary świetnie pasują do jego głosu.
  Luxtorpeda przyjechała po raz trzeci, tym razem jako "cukrowe buraki". Płytka jest też dostępna do odsłuchania na YouTube więc zachęcam nawet tych, którzy za cięższymi brzmieniami nie przepadają. Na pewno coś znajdą dla siebie, czy to w rapowanych zwrotkach Hansa, przesłaniach piosenek czy samym pozytywnym klimacie jaki tworzą między sobą członkowie grupy i starają się zarażać nim fanów. Luxi bowiem mają spory dystans do siebie, a to można zaobserwować w wielu filmikach, które wrzuca zespół na swój fanpage na Facebooku, czy też w teledysku "Mambałagi" promującym najnowszą płytkę:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz